Tekst:
Kontrast:
Zebranie w muzeum

Miejsca i ludzie o których nie można zapomnieć. Obóz Pracy Przymusowej w Świętochłowicach Zgodzie - historia upamiętniania.

11 września zapraszamy do Muzeum na wykład Pani historyk oraz archeolog Izabelli Kühnel. Wykład dotyczyć będzie obozu na Zgodzie. Przedstawiamy Państwu krótki tekst autorki i prelegentki i zapraszamy już w najbliższy czwartek na 16:30

wykład I.Kuhnel media społ. (1)

Wśród wielu dramatycznych wydarzeń, które odcisnęły piętno na powojennych losach Górnego Śląska, szczególne miejsce zajmują te, które zdarzyły się, tuż po zakończeniu II wojny światowej.  Jednym z nich było utworzenie Obozu Pracy w Świętochłowicach-Zgodzie funkcjonującego od lutego do listopada 1945 roku. Obóz stał się jednym z najbardziej ponurych symboli powojennego odwetu i bezprawia. Przeznaczony był dla osób uznanych przez władze komunistyczne za wrogie wobec nowego porządku — głównie Górnoślązaków, Niemców i wpisanych na tzw. folkslistę oraz osoby podejrzewane o kolaborację z III Rzeszą. Wcześniej był niemieckim obozem dla Żydów, później podobozem KL Auschwitz - Eintrachthütte, gdzie więziono głównie Żydów z różnych krajów Europy. Po wojnie, przy niemal nienaruszonej infrastrukturze, obiekt przejęły nowe władze komunistyczne. Kierowano tu osoby zatrzymywane przez NKWD, UB i MO – nie tylko Niemców i folksdeutschów, lecz także Ślązaków oraz obywateli różnych państw. Kierowano ich często bez wyroków, na podstawie donosów, pomówień czy nawet za brak dokumentów. Od marca 1943 roku komendantem obozu był Salomon Morel, znany z wyjątkowej brutalności i sadyzmu. W obozie panowały nieludzkie warunki – bicie, tortury, ciężka praca, głód i brak higieny wpływały na wysoką śmiertelność. Najtragiczniejsze były epidemie tyfusu i duru, które w lecie 1945 r. spowodowały setki zgonów. Ciała grzebano w masowych, często  anonimowych grobach na czterech pobliskich cmentarzach. W ciągu dziewięciu miesięcy przez obóz przeszło ok. 6000 osób, z czego co trzeci nie przeżył. Oficjalnie zmarło lub zamordowano 1855 osób, choć liczba ta mogła być znacznie wyższa.

Po likwidacji obozu przez dziesięciolecia panowało zupełne milczenie. Zwalniani więźniowie podpisywali zakaz mówienia przez 15 lat o wydarzeniach, które miały miejsce w obozie. W powojennej Polsce najmniejsze próby podejmowania działań upamiętniających niemieckie krzywdy, były tłumione. Obawa przed konsekwencjami, które mogłyby spotkać ofiary i ich rodziny, skutecznie je tłumiła.

Dopiero w latach 90. książka Johna Sacka Oko za oko przerwała ciszę, przywracając pamięć o tragedii w Zgodzie – miejscu, które stało się symbolem przemilczanych, bolesnych kart powojennej historii Górnego Śląska.

 

 

Zobacz inne wpisy